czwartek, 20 lipca 2017

A czas pędzi jak szalony ...

Zawsze jak mam dłuższą przerwę w blogowaniu to potem jakoś ciężko jest mi się za to zabrać, słowa się nie kleją i pustka w głowie, a przecież tyle mam do napisania i pokazania ... Z mojego postanowienia, że jak już wrócę to z impetem też ostatnio nic nie wychodzi, więc może przestanę się przejmować ...

Czerwiec był bardzo ciężkim miesiącem i tak na prawdę była praca, dzieci, ogarnięcie jako tako domu, spanie, praca, dzieci, ogarnięcie jako tako domu, spanie i  tak w koło. A to nie sprzyjało robótkowaniu bo wieczorami, kiedy miałam chwilę jak śpią dzieci, to zasypiałam i ja :)

Za to na początku lipca wybraliśmy się na wakacje i odwiedzić rodzinę.
Wróciliśmy, odpoczęliśmy i się melduję :).

Zdjęcia są zrobione i jak tylko będę miała kolejną chwilkę to posty będą się pojawiały.

Dziękuję za liczne maile, komentarze. Cieszę się, że mimo tego, że mało się tu dzieje, to nadal jesteście :) 


czwartek, 15 czerwca 2017

Sezon na Truskawki ... :)

Uwielbiam ten moment w roku kiedy jest wysyp truskawek. Truskawki kupuję codziennie,zjadam je z owsianką, prosto po obraniu i myciu, w płatkach, z makaronem, dżemik robi właśnie moja mama a w weekend w planie mam tartę truskawkową ... :) Mniam.

Skoro truskawki są super to nie mogło i jednaj zabraknąć w rękodziele ;)
Skończyłam niedawno poduszkę truskawkę metodą Latch Hook :)


Bardzo się cieszę, że już jest gotowa. Technika Latch Hook przypadła mi do gustu i to na tyle, że rozglądam się za kolejnym zestawem, jednak wybór jest dość trudny. Wzorów jest dużo a ja nie do końca wiem co chciałabym wyplatać, czy kolejną podusię, czy może dywanik. W każdym razie muszę się na coś wkrótce zdecydować, ponieważ mam czasami chęć właśnie na Latch Hook, a tu nie ma co dziergać ... ;)

Cieszę się, że podoba Wam się moja Dalia. Aktualnie koraliki są na warsztacie, więc wkrótce relacja z tego frontu :)







sobota, 10 czerwca 2017

"Dhalia" HEAD... Postępy... :)


Z moim dzieleniem pasji na haft i koraliki to jest tak, że wcześniej jednego wieczoru koralikowałam i wyszywałam, ale to się zmieniło i teraz mam tak, że jak przez dłuższy czas, co wieczór koralikuje, to potem nachodzi mnie ogromna ochota na haft i wtedy porzucam koraliki i każdą wolną chwilę macham igiełką. Tak właśnie w ciągu tego czasu tak mnie naszło parę razy i haftowałam na zmianę toaletkę i właśnie Dhalię :)

W lutym haft prezentował się tak :


A dziś jest tyle :


Bardzo fajnie się ten haft wyszywa i do końca roku mam w planach go skończyć. Ahhhh te oczy, cudne są. Jak widzicie nie wyszyłam ust i je cały czas omijam... A to dlatego, żeby od mojej Dahlii nie usłyszeć jak mi wolno idzie ... ha ha ;)
A tak na serio to zupełnie mi nie po drodze na tamborku było z tymi ustami i cały czas po bokach wyszywam :)

Mam ogromną ochotę publikować posty częściej, ale życie mocno mi te plany weryfikuje.
Jednak zaglądajcie abym miała motywację do dalszych działań :)




środa, 31 maja 2017

Potrzebna Pomoc... Wasze rękodzieło jest bardzo cenne ....

Pani Ania ma chorego synka Pawła. Jest bardzo dzielną mamą i robi co może aby uzbierać pieniążki na bardzo drogie leki. Zastrzyki z hormonem wzrostu miesięcznie kosztują prawie 2 tyś zł i każdy grosz się liczy.
Oprócz zbiórki potrzebnej kwoty, która znajduje się na stronie:
 

mama Pawła organizuje również kiermasz i sprzedaje na nim ręcznie robione przedmioty.
Wspólnie z Panią Ania bardzo prosimy o Wasze wspaniałe rękodzieło, nawet malutki drobiazg się przyda.
Może macie w domu świeczkę, mydełko czy skrzyneczkę decoupage albo jakiś inny wspaniały drobiazg ? Jeżeli chcielibyście pomóc to odezwijcie się do mnie na maila a ja podam dalej kontakt do dzielnej mamy.

Sama dziś wypuściłam paczuszkę z koralikowymi bransoletkami, wisiorkami i naszyjnikiem. Razem uzbierało się tego kilkanaście sztuk i mam ogromną nadzieję, że się spodoba na kiermaszu i tym samym wspomogę Pawełka.

Jeżeli nie możecie wysłać swojego rękodzieła, dorzućcie choć małą "cegiełkę".

Z góry bardzo Wam dziękuję :)


środa, 24 maja 2017

Kosmetyki... :)


Ten post był przygotowany częściowo już pod koniec kwietnia i może właśnie dlatego nie mogłam się za to zabrać tak do końca i wyszło tak, że jestem po 3 tygodniach...
Ja bardzo lubię zamieszczać wpisy spontanicznie, bez żadnego schematu i do tego właśnie chciałabym wrócić...

Od jakiegoś czasu mam ochotę aby na moim blogu pojawiły się kosmetyczne posty :).
Lubię co jakiś czas kupić sobie jakieś kosmetyki, oglądać i czytać różne recenzje, testować. Kupuję je w drogeriach albo w aptekach. Myślę, że posty takie będą pojawiały się co jakiś czas, zbiorczo, albo jak mnie najdzie chęć podzielenia się teraz i już ;)

To są kosmetyki, które próbowałam na sobie ostatnio:
 

1. Balsam Soraya "Body Diet 24" - mam już 2 opakowanie i bardzo jestem zadowolona. Ten balsam wygładził mi skórę i autentycznie "pomógł" w wyszczupleniu, ponieważ od jakiegoś czasu staram się lepiej odżywiać i stosować dietę ŻM (czyt. żryj mniej ;), więc taki kosmetyk uważam za bardzo pomocny w tym procesie i polecam. Muszę wypróbować inne z tej serii.

2. Odżywka do włosów SYOSS w sprayu do włosów przetłuszczających się u nasady i suchych na końcach, czyli dokładnie jak u mnie. Nie zdziałała na moich włosach nic szczególnego, ale ładnie pachnie ;)

3. Suchy szampon. Od zawsze byłam jego wielką przeciwniczką i właściwie to nie wiem po co ja go wzięłam. Chyba ciekawość i promocja wzięły górę :). Powiem jedno, na pewno kupię kolejną sztukę, bo sprawdził się super. Jestem mamą 2 dzieci i taki wynalazek się przydaję, tak w wielkim skrócie. Jednym słowem, zmieniłam zdanie :)

4. Bardzo fajne serum do rzęs na naturalnych olejkach - Bioer. Nie podobały mi się moje rzęsy, więc zaczęłam zastanawiać się nad jakimś kosmetykiem, który chociaż pomoże mi je wzmocnić. Myślałam nawet o doklejeniu sobie sztucznych ale ceny są powalające, poza tym ten klej i regularne dopełnianie... Właśnie wtedy trafiłam na to serum. Stosuje je codziennie rano i wieczorem od 2 miesięcy. Rzęsy stały się gęstsze, dłuższe i mniej mi wypadają. Serio. Do tego zalotka i tusz i wygląda to super :) Polecam.

W myślach mam już kolejny taki post, więc mam nadzieję, że Wam się spodoba i miło będzie się Wam czytało.

Dziękuję za wspaniały doping nad moimi haftami. Nie poddałam się i pomalutku przybywa toaletki :), więc Wasz doping działa cuda :)




środa, 3 maja 2017

Zapomniane...

Od ostatnich paru miesięcy myślę o tym, żeby zacząć moją ukochaną "Lunę" HEAD.

 
Właściwie to nie wiem co mnie tak do końca powstrzymuje. Albo myśl, że zaczynałam ją już 2 razy i dalej nie mogę znaleźć idealnego materiału, albo myśl, że zalegają mi w szafie hafty zapomniane.
Nie są może takie bardzo stare, ale postanowiłam się z nimi rozprawić...
Poszukiwaniem doskonałego materiału już się zajęłam, ale to żmudny proces. Z racji tego, że zamówiłam jakiś czas temu Aidę z nadrukowanymi czerwonymi kreskami, które to miały zniknąć po namoczeniu i po teście na kawałku materiału, kreski nadal były widoczne, delikatne, różowe, denerwujące kreski, których wcale tam nie powinno już być...

Ale dziś o haftach, które biorę na warsztat i mają już niebawem zawisnąć na ścianach :).
Pod "tamborek" poszły 3 hafty, które powędrowały do pudła tuż przed finiszem... Nie pytajcie ;)

Miś Marynarz firmy Dimensions. Wyszywałam go dla synka i nie zrobiłam wszystkich backstitchy.Na początku lipca Wojciech ma 3 urodziny i to będzie prezent dla niego.


Kolejne są ptaszki, też porzucone na samym końcu, tak mnie wkurzyły te kontury, że odłożyłam "na chwilkę". Brakuje kreseczek na kwiatkach....


Ostatnia jest toaletka. Miałam skończyć już w tamtym roku, ale ją odkładałam parę razy i czas się z nią uporać. Haft śliczny a mnie denerwuję, że nie mam nici na bobinkach. Dlatego nie lubię gotowych zestawów. Lubię od a do z przygotować wszystko sama. Właśnie ją aktualnie wyszywam :)


Oczywiście jeszcze są nieskończone doniczki z kwiatkami, wróżki Head, ale to są hafty, które na zmianę wyszywam, więc powyższa 3 według mojego planu ma być niebawem skończona :). Życzcie mi powodzenia, żebym znów nie rzuciła nimi w kąt :).

Dziękuję za wszystkie pozostawione ciepłe, wspaniałe słowa :)





niedziela, 23 kwietnia 2017

Drobne zakupy... :)

Tak na prawdę od ostatniego wpisu z zakupami koralikowymi minęło trochę czasu, ale nie oznacza to, że zakupów nie było... ;). Było i to całkiem sporo, ale były to głównie zakupy stricte koralikowe, czyli same paczuszki koralików, ewentualnie jakiś kaboszon, który właśnie kończę obszywać i niebawem pokażę.
Jednak ostatnio, oprócz paru kolejnych paczuszek koralików, postanowiłam poszerzyć swój "warsztat" o nowe kolory nici i nowy dysk... Jak go zobaczyłam na stronie, wiedziałam, że muszę go mieć. Cudeńko. Jest dwa razy grubszy od standardowego i ma więcej "slotów", czyli wcięć. Jeszcze nic na nim nie zrobiłam, bo musi nabrać mocy ustawowej, ale wymyślam cóż mogę na nim zdziałać :)


Zakupiłam też guzik - ważkę, ponieważ mam na nią już pomysł...



Oraz takie drewniane etykiety z napisem "Hand made", jednak ich zastosowania jak na razie nie mogę zdradzić ;)


Jednym słowem trzeba brać się do pracy :)

Bardzo Wam dziękuję za życzenia oraz za tyle pozytywnych komentarzy odnośnie kursu z krosna :)

Niebawem pokażę co działam z igłą na kanwie, oraz ukończoną już kolejną podusię w technice Latch Hook. Okropnie mnie kusi też ostatnio mozaika i zapewne też się za nią wezmę :)





piątek, 14 kwietnia 2017

Kurs wyplatania na krośnie... :)... cz.2...

Bardzo się cieszę, że kurs wyplatania na krośnie Wam się spodobał. Dziękuję za komentarze i liczne pytania na e maila. Muszę Wam powiedzieć, że ja będę prze szczęśliwa, jak nawet jedna osoba dzięki mojemu kursikowi złapie za krosno i koraliki :)

... Ciąg dalszy kursu poniżej ...

9. Gdy wykonamy już gotowy wzór (ja po prostu zrobiłam parę paseczków 3 kolorami i nie zrobiłam całej bransoletki, ponieważ chciałam Wam bardziej pokazać sposób wyplatania, zakończenia i założenie zapięcia), musimy schować niteczkę.
Ja chowam ją parę razy w koralikach, schodząc rzędy niżej. Wypracowałam sobie również sposób, aby w połowie któregoś z rządków zrobić supełek i znów schować nitkę w koralikach. W ten sposób mamy pewność, że bransoletka dłużej nam posłuży i nic się nie rozplącze, oraz , że supełek nie będzie widoczny.

 

10. Ja zazwyczaj robię 2-3 takie supełki. Następnie obcinam nitkę jak najbliżej koralików.


11. Kolejny krok to zabezpieczenie ostatniego rządku klejem. Jest co prawda parę sposobów na zakończenie. Widziałam wykańczanie nawet bez kleju, które polegało na przeplataniu "falowo" nitki za ostatnim rządkiem na wątkach osnowy. Jednak mi on się nie spodobał.


12. Następnie przygotowujemy sobie zakończenie, kółeczko montażowe, karabińczyk oraz szczypczyki.


13. W "krokodylka" wlewamy trochę kleju. Wkładamy bransoletkę i czekamy aż klej wyschnie. Po wyschnięciu montujemy kółeczko oraz karabińczyk. Po drugiej stronie kolejny krokodylek i kółeczko. Na zakończenie możemy zamontować jakąś zawieszkę, popularnego ostatnio chwosta czy co tam nam do głowy przyjdzie :)




14. I voilà ! GOTOWE !


15. A teraz zamawiamy wielką paczkę koralików i tkamy bransoletkę na każdy dzień tygodnia bądź do każdego ubioru ;)

Mam nadzieję, że kursik Wam się przyda. W planie jest jeszcze kursik na dysk kumihimo.

W najbliższym czasie chciałabym również zrobić u siebie na blogu małą niespodziankę, więc zaglądajcie i bądźcie czujni:)


Na święta życzę Wam i Waszym rodzinom  
zdrowia i spokoju , 
pogody ducha, 
słonecznych i ciepłych dni. 
Odpoczywajcie i ładujcie akumulatorki :)






niedziela, 9 kwietnia 2017

Kurs wyplatania na krośnie... :)... cz.1...

Jestem i mam nadzieję nie znikać już na tak długo.
Dopadła mnie jakaś niemoc i totalne nie chciejstwo na cokolwiek...
Ale jestem i dziś chciałabym zacząć obiecany już dawno kursik wyplatania na krośnie.

Kursik podzielę na 2 części, ponieważ zdjęć wyszło sporo. Starałam się dodatkowo opisać niektóre zdjęcia i mam nadzieję, że będzie to pomocne.
Wyplatanie na krośnie polecam, ponieważ bransoletki wyglądają śliczne i robią bardzo fajne wrażenie.
Moja rada jest taka, aby dobrze dopasować bransoletkę do swojej dłoni, ponieważ wtedy leży ona jak ubranie i noszenie jest mega przyjemne :)

Co nam będzie potrzebne:
- krosno, ja mam drewniane kupione w pasmanterii, ale w internecie dostępnych jest mnóstwo rodzajów krosien,
- nici, najlepiej do jeansu (jako osnowa), a do wyplatania (jako wątek) osobiście używam nici nylonowych, ale na początek może być również mulina, nie polecam żyłki, bo się plącze,
- koraliki, ja uwielbiam Toho w rozmiarze 8/0, ale polecam eksperymentować,
- igła, bardzo fajna jest igła "big eye", która jest otwarta na całej długości,
- klej do biżuterii (Hasulith, E6000, Knorr Prandell, etc...),
- nożyczki,
- zakończenia (krokodylki, tuby, wsuwane, etc...),
- szczypczyki, aby przycisnąć zakończenie i założyć zapięcie,
- dodatkowe ozdoby, jak zawieszki, charmsy, chwosty, etc....

1. Zaczynamy oczywiście od wybrania wzoru naszej bransoletki, w internecie jest mnóstwo inspiracji, np. na Pinterest. Można sobie przerobić wzór z haftu krzyżykowego, lub wymyślić samemu.
WAŻNE jest to jak odczytujemy wzór - nawlekamy koraliki od lewej do prawej !

2 .Kolejny krok to naciągnięcie nici na krosno, musi to być zrobione mocno, ponieważ wtedy wyplatanie będzie przyjemnością i nie będziemy toczyć walki, żeby wszystko nam się trzymało.
Ja wybrałam sobie wzór na 8 koralików, więc zamocować muszę 9 niteczek.


3. Odcinamy ok 1,5 metra (im będzie więcej tym bardziej będzie się plątało). Kolejny krok to zrobienie supełka na nitce na krośnie od lewej strony. Trzeba pamiętać aby zostawić sobie kawałek nici, aby na koniec ją schować w koralikach.
Następnie przechodzimy igłą pod spodem wszystkich nitek na prawą stronę.

4. Nabieramy koraliki.


5. Koraliki od spodu wkładamy pomiędzy nici. Przyciskamy delikatnie palcem aby nic nam się nie rozjechało. Igłę przeciągamy nad nićmi w środku naszego rządka koralików. Przewlekamy do końca i delikatnie pociągamy nitkę. Pierwszy rządek będzie nam jeździł, ale po nawlekaniu następnych wszystko zacznie ładnie się trzymać.





6. Igłą wracamy pod spodem wszystkich nitek.


7. Nabieramy kolejny rząd koralików.


8. Kolejne kroki powtarzamy jak wyżej.


.... cdn...

I tak budujemy nasz wzór bransoletki :). Może na początku wygląda to na trudne ale w rzeczywistości jest bardzo przyjemne i łatwe. W następnym poście napiszę jak schować nitkę i zakończyć naszą bransoletkę.

Zachęcam Was do spróbowania wyplatania na krośnie. Jest to fajna umiejętność aby stworzyć sobie albo bliskiej osobie coś wyjątkowego.





sobota, 11 marca 2017

Lariat i Rozgwiazda ... :)

Odkąd tak bardzo polubiłam koraliki zaczęłam kupować dwumiesięcznik "Beading Polska".
Czytam, oglądam, podziwiam :)
Moja reakcja na ostatni numer, który z Empiku przywiózł mi MM:
-"Ojej, jaki długi sznur i mogłabym tak pleść i pleść i pleść na moimi kochanym dysku ? Ojej, jak fajnie ". Mina MM bezcenna :)

Lariat, bo o nim mowa, to długi sznur koralikowy (zwykle 120-150 cm ;)), który jest bez zapięcia. Nosi się go plecąc na przeróżne sposoby, właściwie co nam do głowy przyjdzie :)
Baaardzo chcę go wypleść, jednak masa "innych" projektów zaprząta moją głowę i jak na razie wybrałam kolor koralików, a dokładniej dwa kolory. Mam nadzieję niebawem się za niego zabrać :)


Interesują mnie też ostatnio przestrzenne koralikowe formy oraz różne style wyplatania. Korzystam z tutoriali na kanale YouTube. W wisiorku rozgwiazdy mogłam poćwiczyć ścieg peyote (takie "schodki"), herringbone ("spiralka") oraz brick stitch (nazwałam go "budowaniem klocków"). Z tym ostatnim nie szło mi za dobrze i parę razy musiałam pruć, ale ścieg jest bardzo ciekawy bo dzięki niemu można dodawać koraliki albo je odejmować. Z niego "zbudowałam" zawieszkę.

Bardzo Wam dziękuję za ciepłe słowa i jednocześnie przepraszam, że obiecany post z haftowaniem na krośnie jeszcze się nie pojawił, ale zrobiliśmy ok. 30 zdjęć. Część już opisałam, ale nie wiem jeszcze do końca jak to ugryźć, więc jeszcze o chwilkę cierpliwości poproszę :).


 


niedziela, 5 marca 2017

Wiosna i Koralikowanie ... :)

Będąc dziś na spacerze z dziećmi, które śmiały się i głośno dawały nam znać jak cieszą się, że jest ciepło, zamknęłam oczy i przez parę minut wsłuchiwałam się w świergot ptaków, zerwaliśmy bazie, sąsiad dziś kosił działkę area-torem a u p.Jagody dom obok widziałam już przygotowane worki ziemi do sadzenia ... :)

Ja też zaczęłam dziś snuć plany ogrodnicze :)
WIOSNA TUŻ TUŻ :)

Dziś chciałabym pokazać Wam komplety, które udało mi się zrobić na dysku. Naszyjnik i bransoletka w tęczowych kolorach i mój ulubiony, w którym użyłam linii koralików Toho "Silver-Lined".


Zgrałam też parę zdjęć z telefonu z toku pracy, jednak były one robione głównie wieczorami, więc są trochę ciemne.


Bardzo dziękuję Wam za tyle wspaniałych słów i komplementów pod bransoletkami :).
Jest to MEGA motywujące :). Sugestie kolorystyczne mile widziane... :)




piątek, 3 marca 2017

Pierwsze bransoletki... :)

Niestety znów miałam długą przerwę i zaległości zbiera się coraz więcej... Obiecany kursik również napisany tylko w połowie... Znów wszyscy w domu jesteśmy przeziębieni a ja wypatruję wiosny... :)

Mam masę pomysłów i pomału je zapisuję i realizuję, ale zacznę od początku i pokażę Wam jakie bransoletki udało mi się zrobić na moim ukochanym dysku Kumihimo :). Ostatnio poczyniłam kolejne zakupy koralikowe i zamówiłam sobie oryginalny dysk "the Bead Smith" i jestem mega zadowolona, a teraz przymierzam się do zakupu różnych łączników i zawieszek :).

Oto moje pierwsze bransoletki :). Świetne są w noszeniu, bardzo wygodne. Można założyć jedną, albo kilka i efekt jest super :). Koleżanki w pracy zastanawiają się jaką następnym razem będę miała na sobie ;), i nieśmiało pytają o zrobienie i dla nich co jest dla mnie bardzo miłe ... :)


Do pokazania mam jeszcze całkiem sporo i jak tylko lepiej się poczujemy to będę wstawiać posty częściej :)
Tymczasem jestem ciekawa Waszej opinii odnośnie bransoletek, czy jakaś Wam się podoba, a może jakie zestawienie kolorystyczne spodobałoby się Wam ?