poniedziałek, 20 maja 2019

Krosno... :)

Po baaaaaaardzo długim czasie oczekiwania, dotarło moje krosienko :)
Jestem zadowolona, chociaż ostatnio moja wena hafciarska równa jest '0'.

Zmuszam się codziennie, aby postawić chociaż kilka krzyżyków. Moja wena przypomina teraz sinusoidę. W jednym tygodniu haftuje, a w następnym stawiam dosłownie kilka krzyżyków. Do krosna nie siadam wcale, raczej do haftu, który pokażę niebawem.
Czekam jednak cierpliwie kiedy się to zmieni.

Wyżaliłam się, więc teraz czas pokazać krosienko :)
W składaniu pomagał  mi synek i poszło mu super, mama z instrukcją, on bez - jak prawdziwy facet ;)


I teraz składamy:



Naciąganie na ramę nie jest takie trudne, chociaż próbowałam parę razy, aby było napięte. Jednak udało mi się tylko z jednej strony, a z  drugiej jest jeszcze luźne, muszę pokombinować.




Na wrażenia z haftowania musicie trochę poczekać, jak tylko przejdzie mi ten hafciarski 'wirus' , na pewno napiszę coś więcej.


Lecę teraz prasować trzy hafty, które wiozę dziś do oprawy :)

Dziękuję, że pomimo mojej nieobecności tutaj, wciąż zaglądacie, komentujecie, odzywacie się.




czwartek, 25 kwietnia 2019

Pojedynek po przerwie... :)

Walka, pojedynek jak w tytule trwa - z zaległymi haftami ;).

Nie byłam na blogu przez mój brak chęci na cokolwiek,a także tak jak pisałam ostatnio, dużo czytam a hafty poszły na dalszy plan...
Wena jednak powróciła, ze zdwojoną siłą - tak to u mnie bywa po dłuższej przerwie i nie trzymaniu igły w dłoni - jak na "głodzie" ;)

Na pierwszy ogień poszła ''niekształtna panna" - wzór ten znalazłam lata temu. Zawsze jak mi gdzieś przelatywał przez ręce to obiecywałam sobie, że jak już go wyszyję, to będzie równoznaczne z nauką szycia na maszynie :). Jednak plan w najbliższym czasie nie wypali, bo moje plany jak na razie nie uwzględniają maszyny, ale kiedyś na pewno :)

Ostatnio ten haft pokazywałam chyba jakoś pod koniec lipca zeszłego roku.
"Moja panna" była wtedy zombie ;)


Dwa dni temu postawiłam ostatnią kreseczkę w konturach i dziś została wyprasowana :)



W najbliższych dniach pod igłę idzie kolejny haft do skończenia a potem następny. O rezultatach na pewno Was poinformuję ;)

Dzięki za motywację, życzenia, dobre słowo :)




środa, 10 kwietnia 2019

Co u mnie ? ...

Czas mi płynie jak szalony.
Ostatnio sporo się działo a do tego strajk nauczycieli mocno daje nam się we znaki i na zmianę bierzemy urlopy... szkoda słów.

Ostatnio mało haftuję a sporo czytam. Zamówiłam krosno do haftu ale tak jak pisałam wcześniej na pewno o tym napiszę, ale muszę mieć wenę na ten post :).

A z ostatnio przeczytanych książek bardzo polecam o te:


Zaplotłam też naszyjnik z bursztynków na dysku kumihimo, jeszcze bez końcówek bo trzeba zamówić:


MM nauczył mnie lutować i zaczęłam klosz do lampki z bursztynków:



A w Biedronce podczas zakupów natknęłam się na pudełko wypełnione mulinami i nożyczki do haftu, w super cenie 14,99 zł.



A dziś znów weny brak na haft, więc z szafy wyjęłam krosno tkackie i kosz z włóczkami. Mam ochotę utkać kolejną makatkę na ścianę i już od 2 tygodni myślę nad tym jakie kolory mam użyć, ale nadal pustka i będę improwizować ;)

Dziękuję, że tak licznie do mnie zaglądacie, za maile gdy dłużej mnie nie ma na blogu i w ogóle DZIĘKI :).




niedziela, 24 marca 2019

Pingwinek wita Was... :)

Ostatnio jak mam czas na haft to wyszywam tylko pingwinka. Tak fajnie mi się pracuje nad tym obrazkiem, że nie mogę przestać :).

Od ostatniego postu przybyła łapka i stopka oraz spora część sweterka.


Ostatnio była tylko główka z czapeczką :)


Do całości już niewiele zostało :)


Dziś szybko i zwięźle bo jakoś nie mam nastroju i ogólnie czas mi tak szybko leci, że czuję jakby od ostatniego wpisu minęło kilka dni a nie 2 tygodnie... ehhh...

Następny wpis planuję poświęcić na krosno i mam nadzieję, że będę tu szybciej i do Was również zajrzę :) Miłego tygodnia :)




sobota, 9 marca 2019

Co słychać u pingwinka ? ...

Na początku chciałabym Wam podziękować za wszystkie komentarze, sugestie i pomysły odnośnie krosna.
Ale powiem Wam tak: CO JA TERAZ PRZEŻYWAM, to nie macie pojęcia :)
Omanik factory - to jest to :), ale o tym w innym poście :).

Pingwinek, bohater tego posta, ma się bardzo dobrze i spogląda na mnie już swoim słodziakowym spojrzeniem :). Czapka też już została wypełniona wszystkimi brakującymi kolorami.


Ostatnio była sama czapeczka z dziurami:


A pingwinek ma się prezentować tak:

Wyszywa się super i zaraz lecę postawić kilka krzyżyków w sweterku.

Bardzo dziękuję Wam za wszystkie odwiedziny, komentarze, za  wszystkie mega kopniaki do dalszej pracy :).




niedziela, 3 marca 2019

Hmm... krosno, ale które ?... :)

Tak, od kilku tygodni zastanawiam się nad krosnem.
Co prawda miałam już takie, duże, stojące, ale było ono kupione pod wpływem impulsu i żeby na nim haftować musiałam siedzieć w bardzo niewygodnej pozycji i kręgosłup odmawiał współpracy.

Tym razem ma to być zakup w 100% przemyślany. W 100 % dopasowany do moich potrzeb i miejsca, w którym haftuję, nie duże, nie okrągłe.

Na początku myślałam o samej ramie, ale to nie jest dobry pomysł. Ręce mnie bolą od takiej ilości materiału a do tego byłaby jeszcze rama... Bez sensu.

Przeszperałam internet i na chwilę obecna skłaniam się nad tym poniżej.
 
 
Wyszywam na moim ulubionym fotelu, więc rozpiętość ramy muszę jeszcze dopasować. 
To też mi się podoba, mogłabym nogi swobodnie włożyć pod ramę:

 

Pod uwagę biorę również takie stojące na 1 nodze, ale nie mam pewności.



Hmmm, ciężki wybór. Namyślanie się pewnie jeszcze zajmie mi trochę czasu :).
A wy, macie może któreś powyżej i możecie się wypowiedzieć jak się wyszywa ?





sobota, 23 lutego 2019

HAED... czerwony dywan... :)

Dokładnie w dzień swoich 35 urodzin rozpoczęłam nowy haft. To mój prezent urodzinowy i moja wielka miłość od wielu lat. Nie umiem powiedzieć dlaczego wyszło tak, że dopiero po tylu latach znów zagościł na moim tamborku ale bardzo się cieszę, że podjęłam taką decyzję. "Lepiej późno niż wcale." ;)

Proszę Państwa - oto Luna:

Tzn, tak będzie wyglądał haft za "x" lat, ale na widok tego obrazu szybciej bije mi serce :). Magia :).

Parę dni przed urodzinami zrobiłam próbkę na materiale Hardanger 22' i przepadłam. Ten materiał bardzo mi odpowiada, nawet bardziej niż ukochana od lata Aida 16'. Tak więc zamówiłam i przygotowałam:


Schemat i muliny:


Tak jak pisałam, w dniu swoich urodzin, podczas porannej kawy rozpoczęłam, uczucie było niesamowite:


Na następny dzień było tyle:

Po 3 kolejnych wieczorach:




Potem złapałam za pingwinka bo bardzo chciałam skończyć ten słodki pycholek i dziś znów zasiadłam do Luny. Powiem Wam tak szczerze, że ten haft wywołuje u mnie niesamowity spokój i wyciszenie, haftuje go zupełnie inaczej niż inne hafty - ja się nim delektuję :).

MM bardzo mi kibicuje i jak widzi, że wyszywam coś innego to od razu pyta- " A gdzie Lunka ?" :)




niedziela, 17 lutego 2019

Zakupy hafciarskie... :)

Zrobiłam "drobne" zakupy hafciarskie, takie najpotrzebniejsze, w moim ulubionym sklepie internetowym - Hobby Studio.
Kupiłam muliny, które ostatnio mi się skończyły oraz te, które skończą się niebawem, paczuszkę igieł w rozmiarze 28 oraz tkaninę Hardanger 22' w kawałku 110 x 70 cm.

Zakupy zamówione jednego dnia, były już u mnie dnia następnego.
W następnym poście pokażę po co mi tak duży kawałek materiału ;)


Dziękuję za tyle wspaniałych komentarzy pod postem z pingwinkiem. To motor napędzający - serio.
Wyszywa się ten haft naprawdę bardzo przyjemnie i szybko. Aktualnie pracuję nad pyszczkiem :)
Miłego tygodnia Wam życzę.




niedziela, 10 lutego 2019

Pingwinek... :)

Pisałam wcześniej, że w sylwestra zaczęłam nowy haft - pingwinka :).
Zaraz po nowym roku odłożyłam go bo miałam ochotę wyszywać wróżki. Ostatnio jednak mam chwilowo dość tych ciemnych kolorów w moim HAED, więc znów wzięłam do ręki pingwina. Fajnie mieć tyle haftów ;).

Czapka byłaby już skończona, ale znów zabrakło mi muliny. Ostatnio ciągle mi się to zdarza. Muszę zrobić przegląd i zamówić, a to oznacza ZAKUPY hafcikowe ;).

Po sylwestrowym wieczorze miałam tyle:




Dziś zrobiłam zdjęcia bo na chwilę wyszło słoneczko:



A to podgląd jak hafcik będzie wyglądał za jakiś czas:


Dziękuję za tyle fajnych słów pod moimi ostatnimi postami. Jak zauważyliście staram się ostatnio bywać tu częstym gościem i dawać Wam znać nad czym aktualnie pracuję.

Powiem Wam też w sekrecie, że mam bardzo ochotę zrobić sobie prezent na urodziny i dziś zaświtało mi z czego najbardziej się ucieszę :), ale o tym będzie osobny post :).




niedziela, 3 lutego 2019

Co udało mi się skończyć ... :)

Byłam dzisiaj zdziwiona szukając posta z haftami jakie miałam zaległe i taki post pojawił się u mnie na początku listopada 2017 - tak więc chyba najwyższy czas zrobić podsumowanie ;)

''Zaczynam od mojej "Luny" HAED, zaczęłam ją z 8 lat temu i od tamtej pory czeka... :

Niestety nadal nie tknięta :(


Kolejny HAED to "Fairy Sisters" :


Cały czas pracuję nad tym haftem :)


Kolejne to konik na drukowanej kanwie zaczęty jakieś 15 lat temu:


Nie tknęłam tego haftu :(



Kolejny jest pierrot, którego nie dokończyłam bo wzór jest bardzo nie wyraźny i dwa symbole dosłownie "zlewają" się w jeden:

Pierrota nie skończę- to będzie odwieczny ufok. Beznadziejnie się go haftowało...



Dama z wachlarzem była zaczęta od nowa drugi raz, bo w pierwszej tło zrobiło się żółte i nie dało się tego sprać. Zostawiłam pracę na działce na pełnym słońcu parę godzin, po wielu zabiegach nie zeszło więc zaczęłam ją od nowa:

Musi mi wrócić fascynacja tym haftem. Jest śliczny, ale nie chce mi się go wyszywać...


Kolejne to tańczące filiżanki, zostawiłam je bo bardzo nie podoba mi się efekt na białej kanwie. Mam w planie je zakończyć ale chce je wyszyć na ciemnym lnie:

Nadal nie podoba mi się wybór białej kanwy, ale raczej już do  niego nie siądę... 
fascynacja nim minęła ...




Miś marynarz dla Wojtusia nadal nie ma konturów, tego haftu szkoda mi najbardziej. Już go odkopałam, znalazłam schemat i muliny:

Finiszuję :)




Ptaszki, które muszą mieć zrobione zaledwie kontury w kwiatuszkach:

Skończony :)



Toaletka DMC została zostawiona na tym etapie:


 Skończony :)


Doniczki, które już też czekają:
 Skończony :)



"Twisted Band Sampler", aktualnie go wyszywam:

 Skończony :)



Około roku temu zaczęłam również 2 hafty jednocześnie i nie pokazywałam ich na blogu, ponieważ bardzo szybko rzuciłam je w kąt. Napisu zdjęcia nawet nie zrobiłam jak zaczęłam, a hafcik na dole był robiony telefonem. Również dzielnie z nimi walczyłam i już je skończyłam, więc na dniach je pokażę, tylko muszę zrobić im ładne zdjęcie :)

Skończone oba :)


 

Wynik uważam za bardzo dobry. 
Całkowicie skończonych jest 7 haftów z 13, w tym są 2 HAEDy. Nad ''wróżkami'' siadam ostatnio dość często, mimo, że wyszywanie idzie mi bardzo powoli. Więcej czytam i sięgnęłam za koraliki. 
3 haftów raczej już nie skończę, a nad damą z wachlarzem mocno się zastanawiam :).

W tym roku bardzo chciałabym wrócić do Luny, obiecuję sobie to co roku, bo uwielbiam ten haft i pomimo tego, że minęło już tyle lat, on nadal mi się tak podoba jak w dniu kiedy go zobaczyłam. Ten rok, mam nadzieję, będzie przełomowy i w końcu się zdecyduję do rozmiaru kanwy i rozpocznę :).
Mam w planie też inne hafty, ale to już będzie moja wolna interpretacja - tak to nazwę ;)