sobota, 9 marca 2019

Co słychać u pingwinka ? ...

Na początku chciałabym Wam podziękować za wszystkie komentarze, sugestie i pomysły odnośnie krosna.
Ale powiem Wam tak: CO JA TERAZ PRZEŻYWAM, to nie macie pojęcia :)
Omanik factory - to jest to :), ale o tym w innym poście :).

Pingwinek, bohater tego posta, ma się bardzo dobrze i spogląda na mnie już swoim słodziakowym spojrzeniem :). Czapka też już została wypełniona wszystkimi brakującymi kolorami.


Ostatnio była sama czapeczka z dziurami:


A pingwinek ma się prezentować tak:

Wyszywa się super i zaraz lecę postawić kilka krzyżyków w sweterku.

Bardzo dziękuję Wam za wszystkie odwiedziny, komentarze, za  wszystkie mega kopniaki do dalszej pracy :).




niedziela, 3 marca 2019

Hmm... krosno, ale które ?... :)

Tak, od kilku tygodni zastanawiam się nad krosnem.
Co prawda miałam już takie, duże, stojące, ale było ono kupione pod wpływem impulsu i żeby na nim haftować musiałam siedzieć w bardzo niewygodnej pozycji i kręgosłup odmawiał współpracy.

Tym razem ma to być zakup w 100% przemyślany. W 100 % dopasowany do moich potrzeb i miejsca, w którym haftuję, nie duże, nie okrągłe.

Na początku myślałam o samej ramie, ale to nie jest dobry pomysł. Ręce mnie bolą od takiej ilości materiału a do tego byłaby jeszcze rama... Bez sensu.

Przeszperałam internet i na chwilę obecna skłaniam się nad tym poniżej.
 
 
Wyszywam na moim ulubionym fotelu, więc rozpiętość ramy muszę jeszcze dopasować. 
To też mi się podoba, mogłabym nogi swobodnie włożyć pod ramę:

 

Pod uwagę biorę również takie stojące na 1 nodze, ale nie mam pewności.



Hmmm, ciężki wybór. Namyślanie się pewnie jeszcze zajmie mi trochę czasu :).
A wy, macie może któreś powyżej i możecie się wypowiedzieć jak się wyszywa ?





sobota, 23 lutego 2019

HAED... czerwony dywan... :)

Dokładnie w dzień swoich 35 urodzin rozpoczęłam nowy haft. To mój prezent urodzinowy i moja wielka miłość od wielu lat. Nie umiem powiedzieć dlaczego wyszło tak, że dopiero po tylu latach znów zagościł na moim tamborku ale bardzo się cieszę, że podjęłam taką decyzję. "Lepiej późno niż wcale." ;)

Proszę Państwa - oto Luna:

Tzn, tak będzie wyglądał haft za "x" lat, ale na widok tego obrazu szybciej bije mi serce :). Magia :).

Parę dni przed urodzinami zrobiłam próbkę na materiale Hardanger 22' i przepadłam. Ten materiał bardzo mi odpowiada, nawet bardziej niż ukochana od lata Aida 16'. Tak więc zamówiłam i przygotowałam:


Schemat i muliny:


Tak jak pisałam, w dniu swoich urodzin, podczas porannej kawy rozpoczęłam, uczucie było niesamowite:


Na następny dzień było tyle:

Po 3 kolejnych wieczorach:




Potem złapałam za pingwinka bo bardzo chciałam skończyć ten słodki pycholek i dziś znów zasiadłam do Luny. Powiem Wam tak szczerze, że ten haft wywołuje u mnie niesamowity spokój i wyciszenie, haftuje go zupełnie inaczej niż inne hafty - ja się nim delektuję :).

MM bardzo mi kibicuje i jak widzi, że wyszywam coś innego to od razu pyta- " A gdzie Lunka ?" :)




niedziela, 17 lutego 2019

Zakupy hafciarskie... :)

Zrobiłam "drobne" zakupy hafciarskie, takie najpotrzebniejsze, w moim ulubionym sklepie internetowym - Hobby Studio.
Kupiłam muliny, które ostatnio mi się skończyły oraz te, które skończą się niebawem, paczuszkę igieł w rozmiarze 28 oraz tkaninę Hardanger 22' w kawałku 110 x 70 cm.

Zakupy zamówione jednego dnia, były już u mnie dnia następnego.
W następnym poście pokażę po co mi tak duży kawałek materiału ;)


Dziękuję za tyle wspaniałych komentarzy pod postem z pingwinkiem. To motor napędzający - serio.
Wyszywa się ten haft naprawdę bardzo przyjemnie i szybko. Aktualnie pracuję nad pyszczkiem :)
Miłego tygodnia Wam życzę.




niedziela, 10 lutego 2019

Pingwinek... :)

Pisałam wcześniej, że w sylwestra zaczęłam nowy haft - pingwinka :).
Zaraz po nowym roku odłożyłam go bo miałam ochotę wyszywać wróżki. Ostatnio jednak mam chwilowo dość tych ciemnych kolorów w moim HAED, więc znów wzięłam do ręki pingwina. Fajnie mieć tyle haftów ;).

Czapka byłaby już skończona, ale znów zabrakło mi muliny. Ostatnio ciągle mi się to zdarza. Muszę zrobić przegląd i zamówić, a to oznacza ZAKUPY hafcikowe ;).

Po sylwestrowym wieczorze miałam tyle:




Dziś zrobiłam zdjęcia bo na chwilę wyszło słoneczko:



A to podgląd jak hafcik będzie wyglądał za jakiś czas:


Dziękuję za tyle fajnych słów pod moimi ostatnimi postami. Jak zauważyliście staram się ostatnio bywać tu częstym gościem i dawać Wam znać nad czym aktualnie pracuję.

Powiem Wam też w sekrecie, że mam bardzo ochotę zrobić sobie prezent na urodziny i dziś zaświtało mi z czego najbardziej się ucieszę :), ale o tym będzie osobny post :).




niedziela, 3 lutego 2019

Co udało mi się skończyć ... :)

Byłam dzisiaj zdziwiona szukając posta z haftami jakie miałam zaległe i taki post pojawił się u mnie na początku listopada 2017 - tak więc chyba najwyższy czas zrobić podsumowanie ;)

''Zaczynam od mojej "Luny" HAED, zaczęłam ją z 8 lat temu i od tamtej pory czeka... :

Niestety nadal nie tknięta :(


Kolejny HAED to "Fairy Sisters" :


Cały czas pracuję nad tym haftem :)


Kolejne to konik na drukowanej kanwie zaczęty jakieś 15 lat temu:


Nie tknęłam tego haftu :(



Kolejny jest pierrot, którego nie dokończyłam bo wzór jest bardzo nie wyraźny i dwa symbole dosłownie "zlewają" się w jeden:

Pierrota nie skończę- to będzie odwieczny ufok. Beznadziejnie się go haftowało...



Dama z wachlarzem była zaczęta od nowa drugi raz, bo w pierwszej tło zrobiło się żółte i nie dało się tego sprać. Zostawiłam pracę na działce na pełnym słońcu parę godzin, po wielu zabiegach nie zeszło więc zaczęłam ją od nowa:

Musi mi wrócić fascynacja tym haftem. Jest śliczny, ale nie chce mi się go wyszywać...


Kolejne to tańczące filiżanki, zostawiłam je bo bardzo nie podoba mi się efekt na białej kanwie. Mam w planie je zakończyć ale chce je wyszyć na ciemnym lnie:

Nadal nie podoba mi się wybór białej kanwy, ale raczej już do  niego nie siądę... 
fascynacja nim minęła ...




Miś marynarz dla Wojtusia nadal nie ma konturów, tego haftu szkoda mi najbardziej. Już go odkopałam, znalazłam schemat i muliny:

Finiszuję :)




Ptaszki, które muszą mieć zrobione zaledwie kontury w kwiatuszkach:

Skończony :)



Toaletka DMC została zostawiona na tym etapie:


 Skończony :)


Doniczki, które już też czekają:
 Skończony :)



"Twisted Band Sampler", aktualnie go wyszywam:

 Skończony :)



Około roku temu zaczęłam również 2 hafty jednocześnie i nie pokazywałam ich na blogu, ponieważ bardzo szybko rzuciłam je w kąt. Napisu zdjęcia nawet nie zrobiłam jak zaczęłam, a hafcik na dole był robiony telefonem. Również dzielnie z nimi walczyłam i już je skończyłam, więc na dniach je pokażę, tylko muszę zrobić im ładne zdjęcie :)

Skończone oba :)


 

Wynik uważam za bardzo dobry. 
Całkowicie skończonych jest 7 haftów z 13, w tym są 2 HAEDy. Nad ''wróżkami'' siadam ostatnio dość często, mimo, że wyszywanie idzie mi bardzo powoli. Więcej czytam i sięgnęłam za koraliki. 
3 haftów raczej już nie skończę, a nad damą z wachlarzem mocno się zastanawiam :).

W tym roku bardzo chciałabym wrócić do Luny, obiecuję sobie to co roku, bo uwielbiam ten haft i pomimo tego, że minęło już tyle lat, on nadal mi się tak podoba jak w dniu kiedy go zobaczyłam. Ten rok, mam nadzieję, będzie przełomowy i w końcu się zdecyduję do rozmiaru kanwy i rozpocznę :).
Mam w planie też inne hafty, ale to już będzie moja wolna interpretacja - tak to nazwę ;)



sobota, 26 stycznia 2019

Nowości ... :)

Dziś pokażę Wam kolczyki sutaszowe, które ostatnio skończyłam oraz rozpoczęty wisior :).

Z kolczyków nie jestem do końca zadowolona, bo za dużo sznurka ucięłam z jednej strony i musiałam kombinować i przez to za bardzo wpadł mi koralik do tyłu.
Czuję się odrobinę usprawiedliwiona bo to pierwsza praca wykonana samodzielnie a nie pod okiem instruktora, jak na Zjeździe w Ustroniu pod okiem Moniki ;).

Kolczyki wyglądają tak:


Parę dni temu rozpoczęłam pracę nad guzikiem z ważką. Postanowiłam obszyć ją koralikami - ściegiem peyote. Dalej będą też koraliki, może dodam Fire Polish oraz sznureczki sutaszowe w kolorze czarnym i czerwonym.
Ważka jest srebrna na czarnym tle więc postanowiłam przełamać te kolory czerwienią.

Praca wygląda na dzień dzisiejszy tak:



Muszę jak najszybciej skończyć ten wisior, bo w głowie mam już pomysł na kamień zakupiony w Ustroniu :).

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze i za Wasze odwiedziny na moim blogu :).




niedziela, 13 stycznia 2019

Laleczka Magic Doll ... :)

Zaczęłam tą laleczkę na zjeździe w Ustroniu w 2017 roku.
Potem trochę ją podłubałam, ale ogólnie przeleżała i czekała aż nabierze mocy prawnej ;).
Tuż przed nowym rokiem- złapałam i w jeden wieczór skończyłam :).

Laleczki MD nie przestają mi się podobać :)


Te wzory mają bardzo dużą zaletę - kontury można robić całkowicie po swojemu.
Ja miałam wzór przed sobą, ale tak na prawdę improwizacja była na całego :).

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze :).

Wróżki nadal trochę dłubię, ale postępy są mało widoczne, bo skaczę po wzorze. Poza tym melduję Wam, że pingwinka wyszywałam całego sylwestra ale szampan trochę za mocno mi zabulgotał i się pomyliłam, więc pokażę go, jak ogarnę błąd ;).
Poza tym sporo ostatnio czytam i wydziergałam kolejne 2 szaliki, dla dziadka i babci, jednak skończyłam w ostatniej chwili, więc zdjęć nie mam. Ale wierzcie mi na słowo - bardzo się podobały
:).


niedziela, 6 stycznia 2019

Najnowsze postępy w HAED ... :)

Nie mogłam doczekać się aż pokażę Wam moje postępy we wróżkach. Skończyły mi się 3 kolory i muszę wybrać się do pasmanterii, więc mam w najbliższym czasie przymusową przerwę, ale jak widać po ostatnim poście - nie nudzę się ;)

Ostatnio było tak:

Dziś zrobiłam zdjęcie, światło paskudne, ale musiałam ;)


Mam nadzieję, że będę miała chwilkę skoczyć do pasmanterii, aby ta przerwa nie była za długa :).

Dziękuję Wam bardzo za wszystkie komentarze pod ostatnim postem oraz za życzenia powodzenia :). Wena mnie nie opuszcza, więc wyciskam ją jak cytrynę :).



sobota, 29 grudnia 2018

Moje plany na 2019 rok ... :)

Dziś miał być post o moim plannerze / dzienniku na przyszły rok, ale zdjęcia ciężko zrobić przy takiej aurze za oknem. Postaram się go napisać już niebawem :)

Długo zastanawiałam się czy robić jakieś hafciarskie plany na przyszły rok.
Na początku 2018 miałam postanowienie dokańczania prac zaległych i muszę przyznać, że jestem z siebie zadowolona, więc w roku 2019 będę szaleć ;). Bez ograniczeń :) .

Właściwie to miałabym ochotę zacząć wszystkie te hafty od razu, no ale aż tak szaleć to nie będę ;)

Na pierwszy ogień pójdą 2 hafty, którym już nie dużo brakuje do dokończenia :

Miś Marynarz, który miał być prezentem dla mojego syna na 1 urodzinki. No cóż, młody ma 4,5 roku a Miś nadal nie ma skończonych konturów... Wstyd ...
Miś został wyciągnięty ponownie parę dni temu i pomału z nim walczę, więc nadzieja jest.



Dziewczyna z torebką. Skończył mi się kolor muliny i dopiero co dokupiłam, więc i ona mam nadzieję zostanie skończona z początkiem roku :)


Wróżki - nad nimi spędzam ostatnio każdą wolną chwilę i w święta też sporo nadgoniłam. Projekt na parę lat, ale dzielnie je dziergam i planuje to robić w 2019 :)


Nowe hafty, które planuje rozpocząć to:

Mikołaj. Wzór zakupiony na Etsy. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia i lada dzień, a najpewniej w sylwestra go zacznę :)


Pingwinek. Miał być rozpoczęty jeszcze pod koniec tego roku, ale wciągnęły mnie Wróżki:).


Papież. Wzór znany od lat. Bardzo chciałabym go wyszyć pewnej osobie, której zawdzięczam nie wytłumaczalnie dużo. Osobie, która uratowała moją mamę i mnie, gdy byłyśmy na "zakręcie"...


Morze w butelce. Wzoru jeszcze nie zakupiłam, ale bardzo mi się podoba i planuję go wyszyć do przedpokoju, w którym chce zaaranżować na ścianach motyw morski :)


Na ten haft brakuje mi słów, a właściwie na moją nie konsekwencję. Haft ten kocham od wielu lat a nadal porządnie nie zaczęty... Luna... W tym roku planuję wyszyć chociaż 1-2 strony... Trzymajcie kciuki :)

I jak ?
Oszalałam ?
Oj tak i dobrze mi z tym i o to chodzi ;).
A nie wspomniałam o innych technikach, którymi chciałabym się zająć ;).
Zmykam więc i biorę się do pracy.


A Wam, moi kochani życzę wspaniałego Nowego Roku 2019 !!!