wtorek, 24 października 2017

USTROŃ 2017... Zjazd Twórczo Zakręconych... :)

Jakoś nie mogłam zabrać się do napisania tego posta, a przecież Zjazd skończył się już ponad tydzień temu. Czas minął mi twórczo i na prawdę bardzo miło. Atmosfera jaka tam panuje jest mega inspirująca i dająca super doładowanie. Było mi oczywiście przykro, że czas tak szybko upłynął a było to w tempie błyskawicy ale i cieszyłam się, że teraz nadchodzi czas kolejnego oczekiwania i odliczania. Również próbowania tego co się nauczyłam i doskonalenie swojego warsztatu :).

W Ustroniu byłam dzień wcześniej i powiem Wam, że to było super i na przyszły rok już pokój jest zarezerwowany :). Był czas, żeby na spokojnie połazić, jechać do Czech, zrobić zakupy :)

Mój mąż spisał się na medal, dzieciaki były bardzo dobrze do mojego wyjazdu przygotowane i nie płakały ani nie marudziły jakoś szczególnie, więc tym bardziej mam powód do radości :).


Zdjęć jest trochę ale niestety są kiepskiej jakości bo były robione wyłącznie telefonem. Zapomniałam ładowarki do aparatu a i wszystko działo się tak szybko, że w tym twórczym ferworze ledwo co na szybko robiłam zdjęcia :)

Post podzielę na 2 części. Najpierw pokażę Wam na jakich warsztatach byłam a potem parę zdjęć z innych zajęć...A w następnym poście sklepy i moje zakupy :)

Taki widok z okna miałam przez te parę dni :)


A tak codziennie rozpoczynałam dzień, z hafcikiem pod kołderką :)


A to sklep w jakim byłyśmy w Czechach, polecany przez inne rękodzielniczki z okolic, "Creativ". Bardzo dobrze zaopatrzony, spędziłyśmy w nim sporo czasu, ile dokładnie nie wiem bo straciłam rachubę ;). Wszystko pięknie podzielone na kategorie, na wieszaczkach, wszystko można dotykać, oglądać :). Niestety w tym ferworze nie zrobiłam zdjęć ze środka, ja gapa tylko cyknęłam 1 fotkę :)


A tak się rozpieszczałyśmy, tutaj szarlotka na ciepło z lodami :)


Warsztaty zaczęły się w czwartek po południu. Ja po raz pierwszy szyłam na maszynie i to etui na nożyczki :). Trochę mało mi było szycia na maszynie na tych warsztatach, bo tylko szyłam na początku a potem musiałam zszywać ręcznie, bo "za szybko skończymy"... W sumie to mogłam zapłacić więcej za warsztaty i uszyć sobie coś jeszcze, no ale wiem, że mi się podoba :)


Kolejne warsztaty to sutasz, który bardzo mi się spodobał. Monika- cierpliwa, wesoła kobitka, która przekazała nam sporo trików, jednym słowem - super :). Zdjęcie podczas mojej walki z żyłką, która nie chciała współpracować :). Potem pokaże Wam już gotowy wisior :)

A to prace Moniki:


Kanzashi, które nie spodobało mi się w ogóle. Efekt fajny, ale jakoś nie moja bajka zupełnie.
W połowie już byłam zawiedziona i znudzona ale dzielnie walczyłam z tasiemkami :)


Brick stitch. To kolejne warsztaty, w których wzięłam udział i tak jak myślałam, spodobało mi się i to bardzo. Mam już w głowie parę pomysłów na kolczyki i wisiorki, więc ćwiczyć będę :).

Prace pokazowe Weroniki:

Biżuteria z zamków błyskawicznych - Zipper Art. Hmmm... fajne, aczkolwiek nie powaliło mnie jakoś bardzo, albo na tyle, żebym od razu kupowała zamki, filc itd. Ale fajnie było to spróbować, może kiedyś jeszcze coś powstanie :). Broszka - usta :), na koniec wpadłam, żeby doczepić suwak od zamka w usta, efekt jest na zbiorczym zdjęciu niżej.



Haft cieniowany z pomarańczą, to kolejne i ostatnie już warsztaty, w jakich wzięłam udział. Podobało mi się i mam nadzieję jeszcze poćwiczyć. Zwłaszcza, że już kiedyś kupiłam sobie do tej techniki książkę i coś tam próbowałam, ale w sumie teraz dopiero wiem z czym to się "jje" :)


Przepraszam Was za te zdjęcia, bo na jednych warsztatach jakoś robiłam trochę zdjęć a z niektórych mam zaledwie po 1-2 :)

W domu natomiast zrobiliśmy zdjęcia moich rzeczy z warsztatów:

A teraz pokaże Wam inne warsztaty:
Ozdabianie pierników cieszyło się ogromnym powodzeniem, filcowanie, wyplatanie z papierowych rureczek, scrapbooking, haft wstążeczkowy, dzierganie poduch, to zaledwie kilka z ponad 128 rodzajów warsztatów :)


Na Zjeździe było 41 instruktorów, a uczestników 242 !
Jeżeli się zastanawiacie to powiem krótko - nie mace nad czym :).
To czas wspaniale spędzony i polecam Wam z całego serca.


Zdjęcie już z Katowic, gdzie przesiadałam się na pendolino do Gdyni :)


A w pociągu sobie wyszywałam  :)


To co, kto w przyszłym roku się wybiera ? :)



13 komentarzy:

  1. Kochana jak tak patrze na zdj z warsztatów to żal mi że mnie tam nie było.. Najważniejsze że wypoczęłaś i poleniuchowałaś..;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Super relacja - dzięki.
    Ładne są te Twoje prace w różnych technikach. I nawet wstążeczki, które Cię nie ujęły za serce, jakoś okiełznałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż zazdroszczę, to były cudne dni !
    Co do nietrafionych warsztatów, uważam że trzeba wszystkiego spróbować, by móc powiedzieć, uczyłam się , ale to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. No, ja się wybieram :) Żałuję, że nie pojechałam w tym roku. Z Twojej relacji widzę, że było warto :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super warsztaty. Podziwiam. Mam pytanie: w jakiej miejscowości w Czechach robiła Pani zakupy?

    OdpowiedzUsuń
  6. O ja też byłam...jaka szkoda, że się nie zgadałyśmy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda... Wybieram się i w przyszłym roku, więc nic straconego :)

      Usuń
  7. Super, chętnie bym się wybrała... ale niestety, w roku szkolnym to niemożliwe :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja urlop na Zjazd planuje już na początku roku ;), wszystko, no prawie, jest możliwe ;)

      Usuń
    2. Dla mnie niemożliwe - nauczyciele nie mają elastycznych terminów na urlop :)

      Usuń
  8. No widać, że się świetnie bawiłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O kurcze, ale przepiękne spędzony czas.

    OdpowiedzUsuń