środa, 4 listopada 2015

Tęczowa Róża...cz.11...

Jak następnym razem napiszę, że odkładam Tęczową Różę, to nie uwierzcie nawet w najmniejsze słówko ;). Tego haftu nie da się odłożyć tak po prostu, najwyżej na 2-3 dni (przynajmniej w moim przypadku). Odkładam i zaraz myślę sobie co tam u Mojej Tęczowej słychać :).

Tak było ostatnio...

A dziś już jest tak... Nie wiele zostało i chyba już ją pociągnę do końca :)



Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :).

16 komentarzy:

  1. Postępy imponujące, a zostało tak malusio do zrobienia. Trzymam kciuki za szybki finisz. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kończ, kończ, bo piękna jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo to piękny haft jest... ;) Mam nadzieję, że następna odsłona to już będzie całość.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. No lecisz jak burza :) Jeszcze parę wieczorów i skończone :) Niektóre hafty właśnie takie są - nie da się od nich oderwać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też lubię wyszywać Tęczową :) i potwierdzam,że trudno ją odłożyć na bok. Zwłaszcza teraz kiedy na oknem szaro i ponuro. Gdybyśmy złożyły razem obie nasze róże to była by gotowa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne postępy. Już masz z górki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak już niewiele do końca! Piękna jest ta róża :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze trochę to będzie koniec. Są takie obrazy od których nie można się oderwać a róża do nich należy. Coraz bardziej mnie kusi i pewnie niedługo wskoczy u mnie na tamborek

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczna, kolory cudne i koniec bliski:) pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kończ, nawet się nie zastanawiaj.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie dziwię się, że dążysz do końca, takie kolory przyciągają, haft nie jest monotonny, piękny wzór, nie mogę się doczekać finału!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kończ, kończ, bo warto, a niewiele już zostało :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ano już końcówka, ale poleciałaś jak burza z tą różą!

    OdpowiedzUsuń