Jak tylko skończyłam wózek dla Majki, od razu pomyślałam, że to dobry pomysł na metryczkę dla maleństwa znajomej, która spodziewa się chłopca na początku lutego.
Na ślub również wyszyłam tejże osóbce pamiątkę, która spodobała się bardzo i reakcja Panny Młodej nieomal zwaliła mnie z nóg, bo miała łzy w oczach ... :) . Pamiątkę tą pokaże na pewno w najbliższym poście, bo myślę, że pomysł może się komuś przydać :)
Wracając do głównego wątku, powyciągałam swoje zapasy materiałów w kolorach niebieskich i mulinę, rozłożyłam i zaczęłam kombinować
W trakcie moich rozmyślań dołączył mój mąż i pomógł podjąć męską decyzję. Zaczęłam się zastanawiać czy to aby dobry pomysł, że chłopiec i no wiecie, serduszka, ale MM słusznie stwierdził na męski rozum, że serduszka są przecież niebieskie ... ;)
Więc wzięłam się do pracy i parę dni temu wózek wyglądał już tak
Jestem zadowolona z efektu :)
Dziękuje Wam za komentarze, dodały mi skrzydła ...
Wpadajcie, bo mam dla Was przygotowaną niespodziankę ...
Świetny pomysł..mam kilka sztuk cieniowanej muliny i nie miałam dotąd bladego pojęcia, jak ją wykorzystać..
OdpowiedzUsuńmałżonek widzę bardzo pomocny :D Nawet tamborek kolorystycznie się zbiegł z kanwą jak i mulinką.
OdpowiedzUsuńNa pewno wyszło bardzo ładnie :)
OdpowiedzUsuńKochana zapraszam na bloga :):):)I adresik proszę bo nagroda czeka:)
OdpowiedzUsuńTo był trafny wybór muliny i kanwy bardzo mi się podoba:) efekt na pewno jest super :)
OdpowiedzUsuń